Polacy Nie Gęsi i Książki Czytają

Pewien czas temu przysłuchiwałam się rozmowie dwóch pań jadących ze mną tym samym busem.
Jedna z nich dzierżyła w dłoni dzieło jakiegoś zagranicznego, modnego twórcy, a druga, babskie
pisemko z gatunku Cosmo. Nie było by nic w tym dziwnego. Kobiety wszak czytają różne rzeczy, a
mnie wściubiać nochala nie wolno, bo gusta są różne. Czyli żyj i daj żyć innym – taką mam zasadę.
No właśnie, nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie mały fakt. Nadobne niewiasty dyskutowały
bardzo głośno o – literaturze, polskiej literaturze. Powiem szczerze, że szlag mnie trafiał. Padały
bowiem z ich ust takie oto zdania:
– „Polskie książki to szhit.”
– „Kto to w ogóle wydaje?”
– „Polska literatura jest wtórna i mało ciekawa.”
Chciałam się wtrącić, ale wiecie, nie lubię wchodzić w dyskusję z ludźmi, którzy wszystko
wiedzą najlepiej. W takich sytuacjach najlepsza opcją jest milczenie, a w tym przypadku,
przysłuchiwanie się i wyciąganie pewnych wniosków. Tu akurat – smutnych wniosków, niestety.
Przyznam, że nigdy mi przez myśl nie przeszło, że polscy pisarze popełniają jakiś chłam.
Owszem, trafiałam na lepsze i gorsze pozycje, autorów self zadzierających nosy tak wysoko, że
niemalże rysowali nimi chmury, pisarzy z ogromnym dorobkiem, którzy skromnie wzruszali
ramionami, określając swoje dzieła mianem: to nic wielkiego. Skromnych skrobaczy małych form
literackich publikowanych w antologiach i gazetach typu fanzin. Wielkich, sławnych obnoszących
się swoim sukcesem jak zdobną szatą. Każdy z nich był wyjątkowy i potrafił wyczarować w mojej
wyobraźni niesamowicie plastyczne i sugestywne światy, okraszone wartką fabułą z bohaterami,
których kochałam lub miałam ochotę spalić w ogniach piekielnych. A wszyscy byli i są – Polakami.
Żyjemy w czasach, w których mamy ogromną swobodę w wyborze interesującej nas lektury.
Wystarczy tylko wyciągnąć rękę, kliknąć w Google, znaleźć księgarnię internetową i już w koszyku
znajduje się to, co nas zainteresowało, a kilka dni później możemy cieszyć się wybraną pozycją
przyniesioną do domu. Dla tych, którzy lubią spacerki, mamy księgarnie te mniejsze i te większe, a
dla tych bardziej sentymentalnych i kochających starocie posiadamy przecież antykwariaty i stoiska
z tanią książką. Nierzadko biblioteki organizują wyprzedaże starych księgozbiorów. Zatem co
wybrać? Sugerować się opiniami w necie, a może iść na żywioł i brać, nie patrząc na opinie
innych? To trudne, zważywszy na to, że rokrocznie na rynku pojawiają się setki nowych wydań i
setki nowych twórców, którzy w ukryciu marzą o sławie równej Andrzejowi Sapkowskiemu. Wybór
trudny. Tytanowa praca – rzekłabym. Zatem po co najczęściej sięgają Polacy? Po literaturę obcą,
klasykę, a może tę modną? A może szukają niecodziennych i nietuzinkowych utworów, które
szarpną strunami ich duszy, tak mocno, że nie będą chcieli czytać już niczego innego? Smutnym
jest to, że spory odsetek czytających ma w głębokim poważaniu naszych rodzimych twórców. Na
pytanie: „Czemu nie czytasz dzieł Polaków?”, najczęściej słyszę: „ Bo polaczki to pisać niepotrafią.” Hmmm… Nie wiem jak Wy, ale ja mam odmienne zdanie na ten temat. Od kilku lat
sięgam nie tylko po zagraniczne książki, czytam też dzieła naszych pisarzy i uważam, że polska
literatura nie odbiega jakościowo od obcej, a nierzadko jest lepsza, bardziej plastyczna, bliska
sercu, przywołująca dobre wspomnienia. Czy przekonywać ludzi do czegoś, co tak bardzo kłuje ich
w oczy? A może dać sobie spokój i całą robotę zostawić wydawniczym marketingowcom, blogerom
i innym postronnym ludzikom? Czy literatura polska jest w stanie się obronić bez jakiejkolwiek
pomocy? Pewnie tak. A jak się sprawy mają z tymi niszowymi, nieznanymi twórcami, którym jest
ciężko wyściubić nos poza grono znajomych i rodziny? Pokazać swoje umiejętności szerszej
publiczce i móc przekonać się, czy aby na pewno ich praca jest warta świeczki? Właśnie dla takich
autorów 9 listopada 2013 roku powstała skromna inicjatywa nosząca nazwę: „Polacy nie gęsi i
swoich autorów mają”, która rozrosła się do takiego stopnia, że nie tylko wspiera debiutantów, ale
także tych dobrze znanych i lubianych pisarzy, bo dla każdego zawsze znajdzie się coś miłego.
Patrząc przez pryzmat tych kilku lat, dostrzegam jaki kawał dobrej roboty mamy za sobą, a jaką
ciężką pracę przed sobą, i wiecie co? Bardzo mnie to cieszy. Nie zawsze było różowo. Biorąc pod
uwagę to, że z akcją jestem od początku, mogłam widzieć jej wzloty i upadki, wewnętrzne
potyczki, rotacje blogerskie, przyjmowanie nowych opiniotwórców, odchodzenie starych,
nawiązywanie kontaktów z autorami, wydawnictwami, poszerzanie zakresu działania i przede
wszystkim prężny rozwój wbrew wszystkim niedowiarkom i sceptykom. Teraz patronujemy jedne z
największych w Polsce konwentów fantastycznych, wspieramy debiutantów, radzimy, pojawiamy
się na okładkach wielu wydań, piszemy rekomendacje, uczestniczymy w konferencjach jak i sami
je prowadzimy, ale przede wszystkim jesteśmy jedną, wielką rodziną – dla Was! Więc jeśli macie
jakieś wątpliwości co do jakości pisania polskich pisarzy, autorów, chcecie dowiedzieć się jak
przebiegały konwenty, co tam ciekawego w nowościach wydawniczych, na czym zawiesić oko,
albo zwyczajnie zerknąć na recenzje – to zapraszamy.

Udostępnij ten wpis!

Facebook
Instagram
Twitter
Google+
YouTube
RSS