Polacy Nie Gęsi i Swoich Autorów Mają

Nie wiadomo czemu wśród wielu Polaków popularny jest stereotyp, że to, co ściągnięte zza granicy, a najlepiej z zachodu, jest lepsze. To tutaj napój gazowany w czerwonych puszkach wyparł popularny kiedyś napój Ptyś. Sama pamiętam go przez mgłę, ponieważ jestem dzieckiem „czasu przemian” i dorastałam w latach, gdy każde angielskie słowo brzmiało jak jakieś zaklęcie mające za chwilę porwać tłumy. Myślałam, że to się zmieniło, w końcu teraz język angielski jest wszechobecny, ale jednak nie. Tutaj czasem w autobusie można usłyszeć fragment rozmowy telefonicznej „bo jak mówię tenk ju po angielsku, to wiedz, że jestem bardziej wdzięczny, więc tenk ju”. Niby artystycznie, ale czy rzeczywiście tak powinno być? No właśnie, odpowiedzcie sobie sami.

Od wielu lat organizowane są przeróżne akcje społeczne mające przekonać ludek znad Wisły do sięgania po wytwory z naszego kraju – czy mówimy o spożywce, czy o innych dziedzinach. W końcu Polacy nie powinni się wstydzić tego, kim są. Mamy naprawdę bogatą historię, obfitującą w momenty chwały i niepowodzeń – wartych opowiedzenia innym, tylko bez nakładania już tego płaszczyka martyrologicznego. Nasza kuchnia zachwyca przyjezdnych – goszczący u mnie swego czasu Włoch i Norweżka nie mogli uwierzyć, że domowy bigos może być tak dobry. Mamy sportowców, którzy nasz kraj reprezentują naprawdę godnie. Ostatnio nawet piłkarze radzą sobie niebywale dobrze, co jest dla mnie nie lada zaskoczeniem, gdyż już przed meczem zaczęłam swoje zwyczajowe pianie „nic się nie stało”. Okazało się, że niesłusznie. Nie ma sensu mieć kompleksów, gdy to, co polskie, jest na światowym poziomie. A jednak wciąż gnamy za zachodem.

Tego typu tendencja jest także w literaturze. Zagraniczne nazwisko brzmi bardzo światowo, tak unikalnie, może nawet i magicznie. Przecież spotyka je się o wiele rzadziej niż na przykład Kowalski. Bo Kowalski to może być pan Janek ze spożywczaka, jak pewnie kilka osób by zakrzyknęło. Pewnie dlatego niektórzy autorzy, chcąc sprzedać swoje dokonania większej grupie, decydują się na przybranie egzotycznie brzmiącego pseudonimu. Czy to ma przełożenie na sprzedaż? Czytałam, że kiedyś wydanie pod amerykańsko brzmiącym nazwiskiem gwarantowało możliwość opublikowania swojego tekstu w formie książki.

A jednak nie do końca tak jest. Polacy tworzą także cudowną literaturę, ale doceniani są o wiele rzadziej niż pisarze na przykład amerykańscy. Pominę, że zdecydowanie mniej książek z Polski przekładanych jest na inne języki. Polska za granicą kojarzy się głównie z Janem Pawłem II, Wisławą Szymborską oraz Fryderykiem Chopinem, choć o tego ostatniego pretensje zgłaszają również Francuzi. I wydawałoby się prostemu Kowalskiemu, że na tym się kończy to, czym możemy się pochwalić. No dobrze, doszli jeszcze siatkarze, piłkarze ręczni oraz nożni. Tych często w telewizji i gazetach pokazują. I tyle. Amen.

Niesłusznie negujemy lub odrzucamy także inne aspekty, z których powinniśmy być dumni – do tego wniosku doszła Julita Sobolewska, blogerka i miłośniczka literatury. W dniu 9 listopada 2013 powołała ona do życia akcję Polacy Nie Gęsi i Swoich Autorów Mają. Celem inicjatywy, której nazwa zainspirowana jest najsłynniejszym chyba cytatem z dzieł Mikołaja Reja, była i jest do dnia dzisiejszego promocja dokonań literatów, autorów i pisarzy z Polski. Od razu warto zaznaczyć, że akcja nie promuje każdej książki, która radośnie wypłynęła spod pióra ochoczego autora, ponieważ – jak to w przypadku każdej dziedziny bywa – nie każdy twórca powinien chwalić się światu swoimi dokonaniami. To bardzo proste – jeden może być pisarzem, drugi niech lepiej składa stoły lub ochrania mienie.
Osoby działające w akcji doskonale zdają sobie sprawę z tego, że liczy się szczerość i na nią stawiamy. Nie chcemy pokazywać odbiorcom książek kiepskich i okłamywać ich, że ten tekst godzien jest każdej możliwej nagrody. Nie o to chodzi. Jeśli książka naprawdę jest warta przeczytania, prędzej czy później zapewne znajdziecie o niej adnotację na stronie facebookowej PNGiSAM. Wokół tej inicjatywy zrzeszyła się grupa blogowych recenzentów książkowych. Są to ludzie o zróżnicowanych gustach i doświadczeniach czytelniczych, pochodzący z różnych miast. Łączy ich jedno: chęć pokazania światu dobrej, polskiej literatury, która bardzo często jest po prostu traktowana po macoszemu.

Małgorzata Gwara

Udostępnij ten wpis!

Facebook
Instagram
Twitter
Google+
YouTube
RSS