Recenzja – „Cesarz Ośmiu Wysp. Opowieść o Shikanoko” Lian Hearn


„Tylko człowiek niegodny zaufania uważa, że nie można wierzyć innym.”

Ambitny władca pozostawia swojego bratanka na pewną śmierć i przejmuje jego ziemie. Uparty ojciec zmusza swojego syna, by oddał żonę swojemu starszemu bratu. Tajemnicza kobieta szuka pięciu ojców dla swoich dzieci. Potężny kapłan ingeruje w sprawy sukcesji Lotosowgo Tronu.

Tak wygląda ciąg losów bohaterów niezwykłej powieści Lian Hearn, która zaprasza nas do starożytnej Japonii, gdzie wśród krwawych bitew, eleganckich dworów i dzikich lasów kwitnie przepiękna historia o honorze, odwadze i przygodzie.

Powieść rozpoczyna się wprowadzeniem czytelnika w niezwykły świat Cesarstwa Ośmiu Wysp. Autorka przedstawia nam wszystkie główne postaci, które poznajemy w toku czytania, a które pełnią funkcje w wykreowanym przez nią świecie. Jest to pewnego rodzaju ukłon w stronę dramatopisarzy, gdyż wiele sztuk na początku ma rozpisanych głównych bohaterów.

Lian Hearn zaprasza nas do Japonii pełnej magii, niebezpieczeństw i wielu niewyjaśnionych zdarzeń. Ukazuje też skalę ludzkich dramatów poprzez decyzje, jakie muszą podejmować główni bohaterowie. Lotosowy Tron był solą w oku jego dziedziców, lecz każdy z nich przyjmował swoje obowiązki z charakterystyczną dla Japończyków pokorą. Niemal wszystkie interakcje mają swoje dobre i złe rezultaty. Każda decyzja niesie za sobą konsekwencje, a w rezultacie popycha akcję do przodu. Nie znalazłam w tej książce żadnych filozoficznych przesłań, jakich się spodziewałam, lecz nie miało to większego wpływu na ogólne odczucia co do całości. Pomimo wielu scen, gdzie trupy ścielą się warstwami a niektórzy bohaterowie są do okrutni do tego stopnia, że aż skrzypi w zębach, to dzięki oszczędnemu stylowi autorki nie krzywimy się za każdym razem, gdy pojawia się bardziej drastyczny opis.

„Opowieść o Shikanoko” jest jedną z tych powieści, które czyta się z zapartym tchem. Poprzez fabułę wykreowaną przez autorkę dowiadujemy się wielu ciekawych i zarazem przerażających faktów na temat średniowiecznej Japonii. Nie jesteśmy też przytłoczeni pompatycznym stylem czy zawiłymi wątkami.

Co mnie osobiście urzekło w tej książce, to jej niezwykły klimat, przywodzący na myśl baśnie opowiadane z pokolenia na pokolenie. Zawierające zarówno elementy fantastyczne jak i całkiem sporo faktów historycznych. Jeśli pokusicie się o przeczytanie choćby jednego fragmentu powieści na głos, odniesiecie wrażenie, że przenieśliście się do starej tawerny i słuchacie barda, który snuje swoją opowieść o czasach, które już nie wrócą. „Cesarz Ośmiu Wysp” jest na pewno gratką dla wszystkich fanów historycznego fantasy. Ze swoją nieco bajkową oprawą i wątkami, których nie powstydziłby się najwybitniejszy intrygant dworski na pewno znajdzie swoich fanów. Będzie to też pozycja obowiązkowa dla wszystkich tych, którzy kochają Japonię. Pomimo swojej wielowątkowości i skakania z jednego bohatera na drugiego oraz wyjaśniania ich relacji między sobą, tę książkę czyta się szybko i zrozumiale. I nawet ci, którzy twierdzą, że nie lubią złożonych historii, znajdą tutaj coś dla siebie.

Nie mogę też nie wspomnieć o przepięknej oprawie graficznej powieści, która przyciąga wzrok krwistą czerwienią, dawnym wojownikiem uzbrojonym w katanę na froncie i przyjemną dla oka czcionką.

Podsumowując, gorąco polecam „Cesarza Ośmiu Wysp. Opowieść o Shikanoko” pióra Lian Hearn. Było to moje pierwsze spotkanie z tą autorką i mam nadzieję, że nie ostatnie. Z niecierpliwością czekam na kolejny tom tej historii.

Recenzja: Małgorzata „Megan” Dębska.

Udostępnij ten wpis!

Dodaj komentarz

Facebook
Instagram
Twitter
Google+
YouTube
RSS