Recenzja – „Łańcuch pokarmowy” Wiktor Noczkin


„Łańcuch pokarmowy” autorstwa Wiktora Noczkina jest historią obsadzoną w uniwersum S.T.A.L.K.E.R., przedstawiającym Zonę – rozległy obszar otaczający elektrownię w Czarnobylu, odizolowany od reszty świata wojskowym kordonem. Wewnątrz blokady występują liczne anomalie oddziałujące na różne sposoby na materię znajdującą się w ich polu rażenia. Po Zonie grasują różnorakie mutanty, w mniejszym lub większym stopniu różniące się od zwykłych zwierząt, a nawet twory będące w przeszłości ludźmi, którzy zapuścili się niegdyś w obszar Zony i ulegli wpływowi promieniowania lub „emisji” – zjawiska fluktuacji noosfery.

Ten wyludniony obszar jest miejscem nielegalnie eksplorowanym przez stalkerów, ludzi szukających tam azylu lub zarobku. Zajmują się oni gównie poszukiwaniem i sprzedawaniem znalezionych artefaktów, tworów wydawanych przez anomalie lub zdobywaniem trofeów z mutantów, również będących towarem, a więc i źródłem utrzymania. Stalkerzy zmagają się z niesprzyjającymi warunkami panującymi w Zonie, muszą unikać mutantów lub z nimi walczyć, oraz unikać anomalii, które są śmiertelnym zagrożeniem, mimo że to właśnie w nich na różne sposoby powstają często artefakty. Dodatkowym zagrożeniem okazują się również bandyci, napadający na spotkanych w Zonie ludzi.

Książka przedstawia kontynuację przygód Ślepego, doświadczonego stalkera, samotnika z „Gwiezdnego Komanda”, autora wielu kawałów o stalkerze Pietrowie, daltonisty, a przede wszystkim uczestnika wydarzeń, które odbiły się echem w opowieściach krążących w środowisku jemu podobnych. Bohater jest jednocześnie narratorem całej opowieści.

W „Łańcuchu pokarmowym” można dowiedzieć się, że po latach wędrówek po Zonie Ślepy postanowił przejść na „emeryturę” i ułożyć sobie życie poza zamkniętym obszarem. Mimo planowanego ślubu i składanych sobie obietnic, wędrowiec ze względu na niezależne od niego okoliczności, zmuszony zostaje do kolejnego wypadu na teren Zony, gdzie czekają go nowe wyzwania. W książce poznać można także historię Skrzypka, nowego w Zonie bandyty, którego losy wyraźnie mają spleść się z losami głównego bohatera.

Wiktor Noczkin po raz kolejny udowadnia, że jego powieści zasługują na wyróżnienie. „Łańcuch pokarmowy” dorównuje bowiem „Ślepej Plamie” i „Czerepowi Mutanta” – poprzednim częściom przygód Ślepego. Książkę tę bowiem czyta się przyjemnie, historia wciąga i jest nieprzewidywalna. Mimo, że spodziewamy się, iż wątki opisane w książce prędzej czy później się splotą, to niewiadomą jest, jak potoczą się losy bohaterów. Autor prowadzi przez opowieść w taki sposób, że nie przydarza się odczuwać, że historia jest niespójna, a rozwiązania opisywanych zdarzeń wymuszone. Pisarz wykazał się pomysłowością wplatając w fabułę ciekawe wątki poboczne, wiążące się w całość z wątkiem głównym.

Mimo że to już trzecia część historii Ślepego, a jej bohater ze względu na przebytą w niej drogę jest coraz bardziej doświadczony, to Noczkinowi udaje się przedstawiać bohatera, jako tę samą osobę, którą dało się poznać w pierwszej i drugiej części. Pomijając nowe plany na życie, które sobie ułożył, w przeciwieństwie do wielu innych autorów tworzących w uniwersum S.T.A.L.K.E.R, w przygodach Ślepego główny bohater nie zmienia się w niezniszczalnego Rambo. To zasługuje na pochwałę.

Osobiście nie znalazłem w tej historii ani w sposobie, w jaki została nam przestawiona, żadnych istotnych wad. Zdecydowanie przeważają tu zalety. „Łańcuch pokarmowy” oceniam na piątkę z plusem i zdecydowanie powrócę do tej pozycji w przyszłości. Z czystym sumieniem polecam tę, jak i pozostałe powieści Noczkina z tej serii, każdemu wielbicielowi książek i gier z uniwersum S.T.A.L.K.E.R.

Recenzja:  Piotr Pietrzak

Udostępnij ten wpis!

One thought on “Recenzja – „Łańcuch pokarmowy” Wiktor Noczkin”

  1. Pingback: Recenzja – “Na skraju strefy” tom 1 Krzysztof Haladyn – Polacy nie gęsi i…
  2. Trackback: Recenzja – “Na skraju strefy” tom 1 Krzysztof Haladyn – Polacy nie gęsi i…

Dodaj komentarz

Facebook
Instagram
Twitter
Google+
YouTube
RSS