Recenzja – „Projekt królowa” Dominika Rosik


Osiem osób. Tajemniczy ogród zimowy. I eksperyment, którego nigdy nie zapomną…
Godzina 17.00. Emily budzi się w podziemiach szpitala psychiatrycznego. Poznaje siedem osób, których nigdy wcześniej nie spotkała. Nikt nie pamięta poprzedniej nocy. Telefony oraz komputery zostały zablokowane. Z każdą godziną sytuacja zaczyna się pogarszać. Pojawiają się kolejne niewiadome i dzieją się rzeczy, których nie da się logicznie wyjaśnić. Ktoś zmusza bohaterów do gry na śmierć i życie…
Prawda? Złudzenie? Żart? Efekt choroby psychicznej jednego z bohaterów? A może wszystkich? Jedno jest pewne. Uczestnicy eksperymentu muszą poddać się regułom gry, żeby znaleźć wyjście z obiektu. Zwłaszcza, gdy wychodzi na jaw, że każda z uwięzionych osób kłamie.


„Projekt królowa” to jedna z tych powieści, które przyciągnęły mnie do siebie intrygującym opisem. Nie bez znaczenia były też skojarzenia z „Więźniem labiryntu”, ponieważ utwór Dashnera bardzo mi się podobał, byłam też ciekawa jak polska autorka, wzorując się na jego twórczości, wybrnęła z własną powieścią. Szczerze mówiąc, trochę obawiałam się tego, że będzie to jedynie marna podróbka.

Motyw jakim posługuje się autorka nie jest zbyt odkrywczy czy też oryginalny. Zamknięcie kilku osób w jednym budynku, czy też na ograniczonej przestrzeni szybko nasuwa czytelnikowi na myśl wiele podobnych utworów. Fakt, iż jedna z tych osób jest „tą złą”, którą trzeba zdemaskować ma nadać całości nutki grozy i niepewności, oraz wymusić próbę rozwiązania zagadki i rozszyfrowaniatożsamości wszystkich uczestników projektu. „Projekt królowa” w taki sposób zyskuje zarys fabuły, która, choć prosta i przewidywalna, ma intrygować.

Powieść charakteryzuje się tym, że pierwsze rozdziały to duża ilość nawiązań do przeszłości bohaterów. Autorka stara się pokrótce przedstawić każdą postać w sposób zachęcający czytelnika do dalszej lektury. Poznajemy zatem ich umiejętności i sporo cech charakteru, niestety to wszystko dzieje się kosztem braku większej akcji. Jedynie od czasu do czasu wydarza się coś z pozoru niezwykłego, co ma zmusić bohaterów do działania.  Takie wprowadzenie może nieco nudzić, choć znajdą się i fani takiego sposobu rozpoczęcia książki. Jednak ku memu miłemu zaskoczeniu, im bardziej zagłębiamy się w lekturze, tym ciekawiej się robi. Każdy kolejny rozdział wciąga coraz bardziej. Z każdą chwilą czytelnik może odczuwać rosnące napięcie.

Wiedza jest najpotężniejszą bronią na ziemi.

„Projekt królowa” to ciekawy debiut autorki. Wydawać by się mogło, że na początku sama pisarka nie bardzo wiedziała, jak nadać tempo swoim pomysłom, jak sprawnie i płynnie wcielić je w życie tak, by całość była spójna i logiczna. Na szczęście każdy kolejny rozdział sprawiał, że z coraz większym zainteresowaniem śledzi się losy bohaterów. Nigdy nie sądziłam, że zainteresują mnie rozgrywki szachowe. Zawsze wydawało mi się, że to sport monotonny i nudny. Autorka sprawiła, że z wielką uwagą śledziłam każdą kolejną partię szachów, a ilustracje przedstawiające kolejne ruchy pionków stały się świetnym uzupełnieniem i wielką pomocą dla laika takiego jak ja.

Czasami musimy zostać zamknięci w czterech ścianach,
żeby dostrzec pewne rzeczy z właściwej perspektywy.

Szachy są wstępem do wątków psychologicznych w powieści. Czytelnik może spotkać się tu z chorobami natury psychicznej, zresztą już sam fakt, że bohaterowie zamknięci są w ośrodku psychiatrycznym nasuwa pewne rozwiązania. To sprawia, że powieść zyskuje na klimacie, halucynacje, których doświadczają kolejne postacie, stają się preludium do czegoś ważnego.

„Projekt królowa” to ciekawa powieść, która intryguje nawet doświadczonego czytelnika. Chociaż początkowo nuży, a może nawet zniechęcić, to po skończonej lekturze można poczuć się jak po niezwykłej przygodzie. To, że chwilami powieść jest przewidywalna, w niczym nie zakłóca końcowego odbioru całości. Kolejne wydarzenia budują napięcie, a w momencie kulminacyjnym autorka w bardzo dobry sposób poprowadziła akcję. Moim zdaniem to świetna powieść, choć czerpiąca ze znanych i oklepanych motywów. Polecam każdemu, debiut Dominiki Rosik jest jak na razie najlepszym debiutem tego roku.

Recenzja: Agnieszka Dryjańska

Udostępnij ten wpis!

Dodaj komentarz

Facebook
Instagram
Twitter
Google+
YouTube
RSS