Recenzja – „Wedle zasług” Sławomir Nieściur


„Wedle zasług” Sławomira Nieściura to kolejna książka z cyklu „Fabryczna Zona” i pierwsza w dorobku pisarza. Akcja powieści została osadzona w uniwersum S.T.A.L.K.E.R.

Głównymi bohaterami utworu są dwaj łowcy – Foma Jusupow i Wołodia Rybin, którzy zajmują się głównie odstrzeliwaniem zmutowanych wilków grasujących po nielicznych gospodarstwach na terenie Zony. 26 kwietnia 2006 roku wyruszają na patrol. Nie wiedzą, że ten dzień zmieni ich życie, kiedy z myśliwych staną się zwierzyną…

Istotnym motywem książki są następstwa tajnego eksperymentu przeprowadzonego przez doktora Jewgienija Mietkina i jego wspólników. W wyniku niezwyczajnej emisji i tak już niebezpieczny świat Zony staje się jeszcze bardziej groźny. Pojawiają się nowe anomalie, pola siłowe, a żywi przed kilkoma chwilami ludzie zamieniają się w krwiożercze mutanty. Jusupow i Rybin, jedyni ocaleni, czekają na pomoc zwierzchników. Ci jednak, zamiast ich ratować, zaczynają do nich strzelać. Po odkryciu prawdy, kto jest odpowiedzialny za ostatnie zmiany w środowisku Zony oraz zamach na ich życie, dwaj myśliwi postanawiają za wszelką cenę przeszkodzić swoim wrogom w planowaniu kolejnych niebezpiecznych dla Zony doświadczeń.

Czas akcji podzielony został na dwa etapy. Pierwszy dotyczy bezpośrednich wydarzeń przed i po emisji w 2006 roku, drugi – zdarzeń rozgrywających się dziesięć lat później w odstępie kilku dni. Ciekawym zabiegiem jest przedstawienie sytuacji z perspektywy poszczególnych bohaterów. Dzięki temu można dowiedzieć się czym w swych działaniach kierowały się poszczególne postacie, co z tego wynikało i jaki miało to wpływ na innych. Zebranie do siebie wszystkich epizodów powoduje ułożenie przedstawionej przez Nieściura historii  w logiczną całość.

Książkę należy czytać uważnie, bo momentami można odczuć pewne zagmatwanie fabuły. Jednak nie ma tu takich zawiłości, które mogłyby się wzajemnie wykluczać. Zdarzały się także epizody, które rozśmieszały i rozluźniały napięcie, na przykład sytuacja związana z ogromną drewnianą drzazgą, wystającą z pewnej części ciała jednego z bohaterów. Ciekawe było także porównanie emisji Zony do kobiety z PMS. Humor ukazany w powieści można więc określić jako typowo sytuacyjny. Nie są tu odczuwalne próby rozśmieszenia na siłę. Wszystko, nawet nieliczne wulgaryzmy, są wyważone i nierażące, jakby wypływające naturalnie z ust bohaterów.

Wraz z wgłębianiem się w historię, wzrastała również ciekawość, jak będzie wyglądał finał, czy pozytywni bohaterowie pokonają trudności i uda im się osiągnąć obrany cel? Czy czarne charaktery wygrają i wprowadzą jeszcze większy chaos? Zakończenie tego nie zdradza. Co więcej, lektura kończy się tak, że sugeruje kontynuację.

Jak wiadomo, książki z cyklu „Fabryczna Zona”, opatrzone pomarańczowym trójkątem, odwołują się do świata pochodzącego z serii gier komputerowych S.T.A.L.K.E.R. Jednak nie dla wszystkich jest to uniwersum dobrze znane. W związku z tym autor przy wspomnieniu o poszczególnych istotach i anomaliach, powinien poświęcić nieco więcej miejsca ich opisowi. Co prawda niektóre elementy fauny Zony mają swoje „definicje”, ale tak naprawdę wiadomo o nich tyle, że są krwiożercze, drapieżne i niebezpieczne, z resztą jak większość tego typu. A przecież występujący w powieści stalkerzy wielokrotnie stykają się ze zmutowanymi gatunkami zwierząt zamieszkujących Zonę i zwykle jest to przedstawiane w taki sposób, jakby to było naturalne dla wszystkich. Niestety nie jest. Mimo tego małego zgrzytu, jak na debiut, i to w takiej „dziedzinie” literatury, autorowi poszło całkiem nieźle.

Książka Nieściura stanowi interesujące wprowadzenie w świat, który jest po katastrofie i stoi na progu kolejnej, znacznie obfitszej w tragiczne skutki. Powieść pisana jest ciekawym stylem i w miarę prostym językiem. Jest to lektura, która zachęci czytelników początkujących i dopiero poznających ten nurt fantastyki. Nie trzeba wspominać, że dla odbiorców doskonale orientujących się w tym typie literatury, ta publikacja jest obowiązkowa. Oby nie trzeba było długo czekać na ciąg dalszy.

Recenzja: Paulina Pietrzak

Udostępnij ten wpis!

Dodaj komentarz

Facebook
Instagram
Twitter
Google+
YouTube
RSS